Reklama

Czy Adam i Ewa żyli naprawdę?

Czy Adam i Ewa żyli naprawdę?

10.10.2016
Księga Rodzaju głosi, że wszyscy ludzie pochodzą od pierwszych rodziców – Adama i Ewy – których Bóg umieścił w rajskim ogrodzie.
E. Delacroix, Edam i Ewa
C

Choć Kościół naucza, by biblijnych opisów stworzenia nie odczytywać dosłownie, tylko metaforycznie, wielu ludzi do zbioru swoich przekonań religijnych dodaje przekonanie o historycznym istnieniu pary pierwszych rodziców. Co na ten temat dokładnie mówi Katechizm Kościoła Katolickiego, a co mówi nauka i czy w istocie pojawia się tutaj jakiś rozdźwięk?

Katechizm nie rozstrzyga definitywnie tej kwestii, pozostając sporo miejsca na spekulacje. Postać Adama i Ewy służą raczej jako paralele do opowiedzenia o Jezusie – Nowym Adamie – i Maryi – Nowej Ewie. W wielu miejscach natrafiamy na porównania, iż jak w Adamie wszyscy umierają, tak w Chrystusie wszyscy zostają zbawieni, albo jak Ewa została zrodzona z boku Adama, tak Kościół rodzi się z otwartego boku Jezusa, przebitego włócznią na krzyżu. W doktrynie o grzechu pierworodnym podkreśla się jednak rzeczywisty wymiar czynu pierwszych rodziców – nie było to jednak zerwanie owocu, jak obrazowo przedstawili tę scenę autorzy Księgi Rodzaju, a jakiś rodzaj sprzeciwienia się Bogu i jego prawom (co można bardzo szeroko interpretować: jako jakiekolwiek złamanie ustanowionego przez Boga prawa moralnego).

Jaki obraz pochodzenia człowieka przedstawia współczesna nauka? Zgodnie z współczesną wiedzą życie na ziemi narodziło się – lub przetrwało – jeden jedyny raz. Wszystkie organizmy żywe pochodzą więc od jednego wspólnego przodka, który oczywiście nie przypominał niemal w niczym człowieka – musiał wyglądać jak jednokomórkowa bakteria. Powstałe życie ewoluowało zgodnie z zasadami odkrytymi przez Karola Darwina i doprowadziło do obserwowanej w świecie bioróżnorodności – bogactwa form żywych, od bakterii, przez grzyby, rośliny, zwierzęta różne od człowieka, wreszcie ludzi. Oznacza to, że wszystkie organizmy na Ziemi są z sobą bliżej lub dalej spokrewnione – wszystkie posiadają wspólnego przodka sprzed ok. 3,5-4 mld lat temu.Samo w sobie to twierdzenie posiada pewien wymiar teologiczny – jesteśmy bowiem jeżeli nie braćmi, to odległymi kuzynami wszystkich żyjących stworzeń, wszyscy dzielimy to samo odległe dziedzictwo. Stopień pokrewieństwa można wyznaczać na podstawie badań genetycznych – np. ludzie posiadają niemal 99% wspólnych genów z szympansami, jesteśmy z nimi bliżej spokrewnieni, niż szympansy są spokrewnione z orangutanami (pewien stopień pokrewieństwa posiadamy jednak także z roślinami, a nawet jednokomórkowymi bakteriami). Właśnie badania genetyczne (poszukiwanie dziedziczonych mutacji genetycznych, których tempo pojawiania się jest względnie stałe w danych warunkach) pozwalają na oszacowanie czasu występowania tzw. ostatniego wspólnego przodka. Ostatni wspólny człowiek szympansa i człowieka występował ok. 5-7 mln lat temu. Po tym czasie jego populacja rozdzieliła się przynajmniej na dwie linie: jedna dała początek współczesnym szympansom i bonobo, druga – ludziom.

Nauka nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, jak powstało życie, czyli w jaki sposób dokonał się przeskok od materii nieożywionej do żywego organizmu, ale zwrócić można uwagę na to, że nauka nie wypracowała jednoznacznej definicji życia. W przyrodzie istnieją formy, które można uznawać za „trochę żywe” – zajmujące jakieś miejsce na kontinuum rozpiętym pomiędzy materią nieożywioną, a organizmem przejawiającym całe spektrum funkcji życiowych. Samo to sugeruje, że życie mogło powstawać stopniowo, coraz bardziej „nabierając życia”, bez konieczności pochłonięcia jakiejś niematerialnej „energii życiowej”, która wymagałaby ponadnaturalnej boskiej interwencji.

W podobny sposób, dzięki naturalnym procesom, kształtowała się ludzka świadomość – ona również nie wymaga ponadnaturalnej boskiej interwencji, jej istnienie zawdzięczamy procesom naturalnym. Sugeruje to chociażby fakt, że ludzie do rozwoju umysłowego potrzebują kontaktu z innymi ludźmi. Jeżeli małe dziecko wychowa się w separacji od innych ludzi, nigdy nie rozwinie w pełni swojego umysłu. Kolejnej wskazówki dostarcza fakt, że współczesne małpy człekokształtne wykazują wiele cech ludzkiego umysłu, choć najczęściej w mniej rozwiniętej formie. Istnienie takich „form pośrednich”, za jakie możemy uznać umysły małp człekokształtnych, pomiędzy umysłem człowieka a umysłem bardziej prymitywnych zwierząt (na przykład małp zwierzokształtnych) sugeruje ewolucyjną ciągłość.

Nie wiemy dokładnie, kiedy ludzka świadomość rozbłysłapo raz pierwszy, być może nigdy tego nie uda się ustalić (ponieważ dysponujemy tylko dowodami kopalnymi, a kamienieją czaszki, a nie umysły). Około 200.000 lat temu w Afryce pojawił się jednak tzw. człowiek anatomicznie współczesny – mowa jednak nie o jednym osobniku czy parze osobników, a populacji, która oddzieliła się reprodukcyjnie – czy to na skutek zmiany geograficznej, czy mutacji genetycznej – od innych, blisko spokrewnionych populacji.Właśnie ludzie anatomicznie współcześni pozostawiają pierwsze powszechne ślady bogatego życia intelektualnego – sztuki, ceremonii pogrzebowych itd., choć pewne elementy wytworów kulturowych (np. konstruowane w przemyślany sposób kamienne narzędzia) pojawiły się u naszych bardziej odległych przodków. Ich świadomość mogła się jednak nie różnić od świadomości współczesnych małp człekokształtnych, które również wykazują sporo elementów umysłu (celowo się komunikują, wykazują się tzw. metapoznaniem, to znaczy mają pewną wiedzę o swoich własnych umysłach, rozpoznają innych jako jednostki działające z jakimś zamiarem itd.). Krótko mówiąc, trudno jednoznacznie oszacować pojawienie się w pełni rozwiniętego, przypominającego współczesny umysłu ludzkiego, co można by uznać za symboliczną datę pojawienia się współczesnego gatunku ludzkiego – „prarodziców” wszystkich obecnie żyjących ludzi.

W nauce, co ciekawe, mówi się jednak o tzw. hipotezach „mitochondrialnej Ewy” i „y-chromosomalnego Adama”. Skąd wzięły się te określenia i jak je rozumieć – czy jest to teoria mówiąca o parze pierwszych rodziców?

Hipoteza mitochondrialnej Ewy i y-chromosomalnego Adama to bardzo ciekawe hipotezy, o istotnym wydźwięku teologicznym, jednak nie można ich utożsamiać z wierzeniem w istnienie pary pierwszych rodziców. Skąd obie te hipotezy się wzięły? Przypomnijmy sobie informacje z genetyki. Zasadnicza większość materiału genetycznego – „przepisu na człowieka” – zawarta jest w DNA utrzymywanym w chromosomach, zlokalizowanych w jądrze każdej komórki człowieka. Każdy człowiek posiada 22 pary tzw. autosomów, czyli chromosomów obejmujących geny odpowiedzialne za wszystkie cechy, poza szczególnymi cechami płciowymi, oraz jedną parę chromosomów płciowych: u kobiet parę tę stanowią chromosomy XX, u mężczyzn: chromosom X oraz chromosom Y (nazwy te chromosomy zawdzięczają swojemu kształtowi). Każde dziecko dziedziczy po jednym autosomie, a także po jednym chromosomie płciowym od każdego z rodziców. Jeżeli od ojca odziedziczony zostanie chromosom Y, dziecko będzie płci męskiej. Oznacza to, że część genów – znajdujących się na chromosomie Y, mężczyźni dziedziczą tylko od swoich ojców (tych genów nie ma u kobiet).

Fakt ten pozwala śledzić mutacje w obrębie genów chromosomu Y u każdego mężczyzny, porównywać je i dzięki temu ustalić ich pochodzenie od wspólnego przodka (czyli pokrewieństwo), sięgające tysięcy pokoleń wstecz. Dzięki takiej metodzie udało się wykazać, że wszyscy żyjący mężczyźni wywodzą się od wspólnej grupy męskich przodków zamieszkujących Afrykę prawdopodobnie ponad 100.000 lat temu (a część tej populacji ok. 80-100.000 lat temu opuściła Afrykę i skolonizowała wszystkie kontynenty – dając początek wszystkim rdzennym mieszkańcom pozostałych kontynentów). Do podobnych wniosków prowadzi hipoteza mitochondrialnej Ewy – przy czym w tym przypadku bada się fragmenty DNA zlokalizowane w mitochondriach (nie w jądrze komórkowym), które ludzie dziedziczą wyłącznie od matki (ponieważ znajdują się one w cytoplazmie komórek jajowych, nie ma ich zaś w plemnikach).

Dzięki badaniom genetycznym udało się więc ustalić, że wszyscy ludzie na świecie mają wspólnych przodków w grupie zamieszkujących ponad 100.000 lat temu Afrykę mężczyzn i kobiet. Nie wiadomo, jak duża była to grupa – mogła liczyć minimum kilkaset, ale może nawet dziesiątki tysięcy osobników. Hipotezy te (obecnie uznawane za dobrze potwierdzone) nie mówią jednak o tym, że z pewnością wszyscy ludzie pochodzą od wspólnej pary przodków (w istocie szacuje się, że „y-chromosomalny Adam” występował znacznie wcześniej niż „mitochondrialna Ewa”), ani że była to jedyna para ludzi występująca w danym czasie. Nawet jeżeli założyć, że ostatecznie wszyscy obecni ludzie pochodzą od pary prarodziców, to ten fakt dotyczy wyłącznie współczesnych ludzi. Mogły istnieć – i zapewne istniały – inne „mitochondrialne Ewy” i „y-chromosomalni Adamowie”, których linie genetyczne istniały przez jakiś czas, ale ostatecznie po prostu wymarły.

Faktu, że nauka nie mówi o istnieniu pierwszych rodziców, nie należy uznawać za coś, co sprzeczne jest z wiarą chrześcijańską. Kościół odróżnia zawarte w Księdze Rodzaju „prawdy dla naszego zbawienia” od jej warstwy literackiej, która obejmuje metafory i obrazowe opisy, uwzględniające nawet sprzeczności. Opowiadanie o pierwszych rodzicach ma przekazać kilka z takich zbawczych prawd, nie ma zaś przedstawiać historycznego biegu wypadków, ponieważjego znajomość nie jest konieczna dla osiągnięcia zbawienia.

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Dodaj komentarz

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz