W "Filomicie" Dobrosław Kot próbuje dotknąć relacji między myśleniem a mitem. Zaczyna w miejscu dość nieoczywistym: w "Metafizyce" Arystoteles wyraża przekonanie, że miłośnik mitu (philomythos) jest poniekąd filozofem (philosophos). To językowe podobieństwo staje się pretekstem do pytania o obecność mitu w filozofii. Od Arystotelesa autor cofa się do Platona i zastanawia się nad rolą mitu o narodzinach Erosa w samym sercu filozoficznej mowy Sokratesa w Platońskiej "Uczcie". Później sięga do teoretycznych rozważań o micie wielkiego współczesnego mitotwórcy, Bruno Schulza, którego myśli w wielu miejscach zaskakująco spotykają się z filozofią Heideggera. To sąsiedztwo mitu i myślenia jest zagadkowe. Autora interesuje bardziej to, w jaki sposób pytać o tę relację, niż jakie odpowiedzi można odnaleźć.