Nauka i wolna wola

Nauka i wolna wola

10.10.2016
O wolnej woli mówi się dużo w kontekście teologii moralności i teologii Zbawienia, ale także etyki i prawa karnego.
Z

Zwykle o wolnej woli mówimy jako o władzy nad samym sobą, która pozwala nam podejmować samodzielne czy też autonomiczne decyzje. Wolnej woli pisma poświęcili najwytrawniejsi teologowie, tacy jak Święty Augustyna z Hippony, Tomasz z Akwinu czy Jan Paweł II. Jeszcze jako Karol Wojtyła opublikował on książkę osoba i czyn (ze względu na trudny język mawiano złośliwie, że teologowie będą na nią skazani w czyśćcu). Aktem woli według Wojtyły jest „czyn” – nie jest to zwykłe zachowanie, ale to co z osoby wypływa dzięki jej wewnętrznej wolności.

 

W encyklice „Veritas et splendor” Jan Paweł II podkreślał, że jako stworzeni na obraz i podobieństwo Boga obdarzeni jesteśmy potencjalną wolnością. Aktualizuje się ona w każdym wolnym czynie. Dzięki wolnej woli osoba nie jest jedynie automatem, ale jest dla Boga partnerem, który w zależności od wykorzystania wolności – zasługuje na nagrodę lob karę. Wolna wola postrzegana jest więc jako warunek odpowiedzialności. Podobnie patrzą na to etycy oraz prawnicy. Jeśli ktoś dopuścił się przestępstwa pod przymusem, choć czyn podpada pod paragraf nie można przypisać osobie go popełniającej winy. Jan Paweł II podkreślał także, że wolna wola jest warunkiem miłości Boga i bliźniego. Pisał: „Bóg chciał, aby w świecie urzeczywistniała się owa prawdziwa miłość, która jest możliwa tylko na gruncie wolności”.

 

Coraz częściej można spotkać się z głosami dziennikarzy, teologów, filozofów oraz naukowców, jakoby pewne odkrycia dokonane na gruncie różnych dyscyplin nauki podważały ten obraz. Mówi się, że człowiek to tylko automat  pozbawiony jest wolnej woli. Źródeł tej rzekomej bezwolności czasem szuka się we Wszechświecie. Mówi się wówczas, że Wszechświat, opisywany przez fizykę klasyczną to maszyna, której każdy kolejny ruch zaplanowany jest zgodnie z bezwyjątkowymi prawami przyrody.

Jeszcze inni twierdzą, że nasze przekonania podważane są przez wiedzę na temat funkcjonowania mózgu. Powołując się na eksperymenty psychofizjologiczne, w wyniku których odnaleziono aktywność mózgową, występującą przed świadomym aktem woli, dowodzą oni, że prawdziwą przyczyną naszych zachowań są zautomatyzowane procesy neuronalne, w których nie ma miejsca na duszę.

 

Co powinniśmy zrobić z taką wiedzą? Możemy oczywiście przestać wierzyć, że nauka dostarcza wiarygodnego opisu świata. Możemy uznać, że skoro nauka jest sprzeczna z naszą wiarą, to należy odrzucić naukę i zaufać bezgranicznie teologii. Postąpilibyśmy jednak nie tylko pochopnie, ale popełnilibyśmy grzech ignorancji. Możemy jednak wyjść poza powyższe slogany i przyjrzeć się nauce bliżej. Odkryjemy wtedy, że zanegowanie istnienia wolnej woli nie jest treścią żadnej teorii naukowej, ale jedynie pewną filozoficzną interpretacją wiedzy naukowej.

 

Jeśli chodzi o rzekomy determinizm Wszechświata, który nie pozostawia miejsca na wolną wolę powinniśmy sobie zdać sprawę, że o ile takie twierdzenie wysuwane jest na gruncie fizyki klasycznej, czyli Newtonowskiej, wielu fizyków i kosmologów współczesnych twierdzi, że opracowana w pierwszej połowie XX wieku mechanika kwantowa dostarcza znacznie bardziej fundamentalnego opisu świata. Świat ten, jak przekonują, nie jest deterministyczny i jest w nim miejsce na twórczą wolność.

 

Jeśli chodzi natomiast o badania nad mózgiem powinniśmy bezwarunkowo zaakceptować, że nasza psychika nie istniałaby, gdyby nie procesy mózgowe. Nie oznacza to jednak negacji naszej wolności. Wolność nie rodzi się w próżni, ale w naszych interakcjach z innymi ludźmi i otaczającym nas światem. Innymi słowy, to nie przestrzeń działania neuronów jest płaszczyzną naszej wolności osobistej. Na płaszczyźnie osobistej często zdarza się nam działać automatycznie, albo wręcz bezwarunkowo. Jest tak gdy znajdujemy się w dobrze znanych warunkach. W nowych warunkach to my kontrolujemy jednak nasze zachowanie i jest tam miejsce na autentyczną (choć nie całkowitą) wolność. Procesy mózgowe przebiegają bowiem tak, aby jednostka zachowywała homeostazę i dobrostan. U człowieka częścią tego dobrostanu są dobre relacje z innymi.

 

Jeśli zaufamy, choć krytycznie, nauce to czy nasza wiara i teologia wyjdzie z tej konfrontacji bez szwanku? Nasza wiara z pewnością tak. Doktryna teologiczna niekoniecznie. Musimy bowiem zdawać sobie sprawę, że rozumowa refleksja nad prawdami wiary (czyli teologia) powstaje w konkretnym czasie i konkretnych warunkach. Mówimy, że jest zależna zawsze od jakiegoś obrazu świata. Gdy mówimy o czynie, który aktualizuje potencjalną wolność poruszamy się w obrazie świata, którego głównym architektem był starożytny filozof: Arystoteles. Obraz ten został zaadoptowany przez średniowiecznych teologów i utrzymuje się do dziś. Wiedzy naukowej, a nawet filozoficznych interpretacji naukowych teorii nie należy postrzegać jako zagrożenia dla wiary. Trzeba być jednak gotowym na wyzwanie, jakim jest przebudowa naszego obrazu świata, także tego, z którego czerpie teologia. Oto zadanie dla nas, chrześcijan. Wymagajmy zarówno od samych siebie, jak teologów, by nasza wiara żyła w harmonii z nauką. Nie tylko historią nauki, ale nauką współczesną. Od dziennikarzy i naukowców wymagajmy natomiast by unikali banalizowania tematu pisząc, że „nauka udowodniła, że wolna wola nie istnieje”.

 

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Dodaj komentarz

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz