Nowa sprawa Galileusza

Nowa sprawa Galileusza

10.10.2016
Czyta się kilka minut
W Ewangelii według Świętego Mateusza pada uznawane często za niepokojące, a nawet apokaliptyczne zdanie: „Czuwajcie, gdyż nie wiecie, którego dnia wasz Pan przyjdzie” (Mt 24: 42).
J-N. Robert, Galileusz przed Świętym Oficjum (wikimedia.org)
N

Na czym ma jednak polegać nasze czuwanie? Odpowiedź znajdujemy w Ewangelii według Świętego Marka: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” (Mk 1,15). Wiara w Treści Objawione – zarówno ewangeliczne, jak i starotestamentowe – nie powinna jednak nas, chrześcijan, prowadzić do odrzucenia wszystkiego, co doczesne. I nie chodzi tu tylko o dobra materialne, ale także o dzieła ludzkiego umysłu. Takim najwspanialszym dziełem jest nauka. Zresztą to jej (choć często tego nie widać) zawdzięczamy postęp techniczny.

 

Choć historycy nauki podkreślają, że zalążki nauki w dzisiejszym znaczeniu tego słowa znaleźć można już w starożytnej Grecji – np. Archimedes formułował w języku matematyki teorie na temat przyrody, a potem starał się sprawdzać je doświadczalnie – to Newton i Galileusz najczęściej uznawani są za jej prominentnych prekursorów. Z osobą tego ostatniego wiąże się chyba najsłynniejszy w dziejach konflikt między nauką a teologią, czy też rozumem i wiarą.

 

Galileusz, który przyszedł na świat w Pizie w 1654 roku zastał geocentryczny obraz świata zawarty modelu Ptolemeusza (ten z kolei stanowił zmatematyzowaną wersję obrazu świata przedstawionego przez Arystotelesa), który z wolna ustępował nowemu, heliocentrycznemu systemowi astronomicznemu Mikołaja Kopernika. Galileusz dokonał wkładu w naukę na wielu polach. Po pierwsze rozsławił on pochodzącą od Keplera metaforę natury jako księgi, która zapisana jest w języku matematyki. Ufał bezgranicznie eksperymentowi i choć sam uważał się za Arystotelika, twierdził, że filozof ze Stagiry w obliczu wyników nowożytnych badań nie pozostawałby dogmatycznym zwolennikiem własnego obrazu świata. Wreszcie, Galileusz zapisał się na kartach historii nauki udoskonalając kompas, wykazując, że czas swobodnego spadku jest niezależny od masy, konstruując pierwszy termometr i mikroskop, orazupowszechniając i udoskonalającteleskop.

 

Bolesna zarówno dla historii nauki, jak i historii Kościoła tzw. „sprawa Galileusza” dotyczyła jego sprzeciwu wobec dogmatycznie pojmowanej Arystotelesowskiej wizji świata. Bezpośrednim tłem było ukazanie się „Gwiezdnego posłańca” (1610) – dzieła, w którym Galileusza opisał odkrycia dokonane przy pomocy lunety – plamy na księżycu i droga mleczna, potwierdzenie dzieła Kopernika. Galileusz zaobserwował, że Merkury i Wenus są widoczne w różnych fazach. W 1614 roku dominikanin, ojciec TommasCaccini wygłasza prowokujące kazanie we Florencji. Twierdzi, że astronomowie i matematycy to czciciele szatana, zaś przeświadczenie o ruchu Ziemi jestherezją. Podczas kazania Galileusz zostaje wymieniony z imienia. Któryś z braci dominikanów donosi o kazaniu Św. Oficjum, co skutkuje wszczęciem dochodzenia.

 

W przesłuchaniach Św. Oficjum pominęło samego Galileusza, których chciał zabrać głos i rozwiać wszelakie wątpliwości teologiczne. Nikt z Kurii Rzymskiej nie chciał włączyć się w sprawę ze względu na sławę Galileusza i protekcję uczonego ze strony Wielkiego Księcia Toskanii. Galileusz przygotowywał się do obrony dyskutując z biskupami. Upewnił się wówczas, że statyczność Ziemi może być utrzymana jedynie wtedy, gdy uznaje się dosłowną interpretację Pisma. Napisał list to benedyktyna, a zarazem matematyka Benedetta Castellego, w którym przedstawił swoją propozycję interpretacji Pisma. List ten także trafił do Inkwizycji. Rozszerzona wersja tego listu została wysłana przez Galileusza do Księżnej Toskańskiej Krystyny, ale i ona nie stała się dokumentem rozważanym przez Inkwizycję. Symboliczna interpretacja Pisma Świętego, za którą opowiadał się Galileusz była zgodna z duchem Ojców Kościoła Szkoły Aleksandryjskiej – ważnej do dziś tradycji egzegetycznej. Zdaniem Galileusza jego przeciwnicy byli nie tylko słabymi naukowcami, ale również teologami. Tylko dolało to oliwy do ognia.  Na uwadze mieć trzeba, że Sobór Trydencki w sprawach fides et mores, jasno stwierdził, że nikt nie ma prawa głosić tez niezgodnych z naukami Kościoła. Zdaniem Galileusza kwestia metody interpretacji Pisma Świętego, ani kwestia systemu kosmologicznego nie zaliczały się ani do sfery wiary, ani sfery nauki.Powtórzył on słowa kardynała Baroniusza – Biblia nie uczy jak porusza się niebo, ale uczy jak mamy żyć i w co wierzyć by trafić do nieba.

 

W 1616 roku Inkwizycja poprosiła kwalifikatorów o opinie w dwóch następujących kwestiach:

 

  • Pierwsza teza: Słońce stanowi centrum świata i jest całkowicie nieruchome pod względem ruchów lokalnych.
  • Cenzura: Teza ta została jednogłośnie uznana za bezsensowną i absurdalną z punktu widzenia filozoficznego i formalnie heretycką.
  • Druga teza: Ziemia nie stanowi centrum świata, ani nie jest nieruchoma, lecz obraca się zarówno wokół samej siebie, jak i ruchem dobowym.
  • Cenzura: Jednogłośnie stwierdzono, że teza ta podlega tej samej cenzurze filozoficznej, z punktu zaś widzenia teologii, jest co najmniej błędem w wierze.

 

Święte Oficjum potępiło te tezy, jednak na Galileusza nie została nałożona żadna kara osobista. Galileusz był zniesmaczony, ale miał nadzieję, że będzie mógł i tak nauczać nowej wizji świata jako możliwej hipotezy. Nikt nie byłusatysfakcjonowany tym werdyktem: ani Galileusz ani wrogowie. W 1632 Galileusz opublikował „Dialog o dwu najważniejszych układach świata”, gdzie porównał ze sobą dwa systemy astronomiczne Kopernika i Ptolemeusza. Argumentował nie-wprost: przedstawiał się jako zwolennik Ptolemeusza i w ten sposób obnażał wady geocentrycznej wizji świata. Wówczas został  ponownie oskarżony przez Inkwizycję o sprzeciwianie się orzeczeniu z 1616. Przechyliło to szalę. Orzeczono zakaz nauczania i dożywotnie więzienie zamienione na areszt domowy, którym Galileusza obłożono we Florencji – zmarł on w 1642 roku. W konsekwencji Przez około 100 kolejnych lat astronomowie mogli nauczać o kopernikanizmutylko jako możliwej hipotezy na temat Wszechświata, ale nie najlepszej możliwej teorii astronomicznej.

 

„Sprawa Galileusza” to coś więcej niż tylko epizod z historii nauki czy historii relacji nauki i religii. To przestroga, zresztą nie jedyna. Kościół musiał nieraz zmierzyć się z postępem nauki i nie zawsze  stawał na wysokości zadania. Chociaż Karol Darwin, który w 1859 roku ogłosił dzieło „O powstawaniu gatunków” nie stanął przed Świętą Inkwizycją, pojawiające się do dziś twierdzenia o jej niezgodności z biblijną Księgą Rodzaju wskazują, że można chyba mówić o „Sprawie Darwina”.

 

Ks. Prof. Michał Heller twierdzi, że być może znajdujemy się w przede dniu kolejnej „sprawy”, tym razem „Sprawy neuronauki”. W ten sposób mówi o skomplikowanych relacjach teologii i dzisiejszej neuronauki, czyli dyscypliny badającej mózg oraz biologiczne podłoże ludzkiej psychiki. Dlaczego akurat „Sprawa neuronauki”? Bo właśnie ta dyscyplina ma dziś najwięcej do powiedzenia o tym, co filozofowie i teologowie przez wieki nazywali, a my także w codziennym życiu zwiemy, „duszą”. Dyscyplina ta wkracza też na teren tego, co zwykliśmy nazywać „władzami duszy”, a są nimi: świadomość, wolna wola czy sumienie. Władze te nie są funkcjami bezcielesnego podmiotu, ale ucieleśnionego mózgu.

 

Co zrobić by nie dopuścić do kolejnej „sprawy”, albo przynajmniej by „Sprawa neuronauki” nie była tak bolesna dla dla Kościoła, jak sprawa Galileusza? Najpierw zdać należy sobie sprawę, że jakiekolwiek protesty teologów i posądzenia naukowców o nadmierny redukcjonizm nie cofną postępu nauki. Dziś nauka nie jest „Służebnicą teologii”, jak określano w średniowieczu filozofię. Przede wszystkim jednak powinniśmy zrozumieć, że najlepszym antidotum jest wyzbycie się ignorancji. Zarówno teologicznej, jak i naukowej. To zadanie dla wszystkich: samych naukowców, uczonych teologów, ale też dla każdego z nas. Może się okazać, że niezgodności między nauką i religią w kwestii duszy są pozorne. Na pewno nie powinniśmy poprzestawać na literalnej interpretacji Pisma Świętego. Zamiast bać się nauki, chrześcijanin powinien wiedzieć, że jak najlepsze zrozumienie doczesnego świata też jest ludzkim powołaniem.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz