O napięciu dwóch obrazów świata

O napięciu dwóch obrazów świata

10.10.2016
Czyta się kilka minut
Księga Przyrody i Księga Objawienia. Rozum i wiara. Nauka i religia. A każdy z nas ma jeden umysł, którym próbuje pojąć jeden świat.
W

W encyklice Fides et ratio Jan Paweł II pisał że „Wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy. Sam Bóg zaszczepił w ludzkim sercu pragnienie poznania prawdy, którego ostatecznym celem jest poznanie Jego samego, aby człowiek – poznając Go i miłując – mógł dotrzeć także do pełnej prawdy o sobie”. Co jednak zrobić jeśli Pismo Święte i rozum zdają się prowadzić do różnych prawd, albo – co gorsza – gdy Biblia mówi, że prawdą jest p,a rozum, że jednak nie-p jest prawdziwe? To problem tzw. egzegezy pisma świętego.

 

Już św. Augustyn z Hippony, żyjący na przełomie IV i V w. filozof, teolog i Ojciec Kościoła sformułował pewną radę, albo wręcz nakaz. Gdy zauważymy sprzeczność pomiędzy dosłownie pojmowaną Biblią a dobrze poznaną, ugruntowanąprawdą rozumową, powinniśmy najpierw powrócić do tekstu biblijnego i zdać sobie sprawę, że odczytanie dosłowne nie jest jedynym możliwym – Księga Objawienia zapisana jest bowiem w formie metafor i symboli. Następnie powinniśmy zinterpretować Biblię tak, aby usunąć sprzeczność. Inaczej – jak powiada św. Augustyn – narażamy religię na ośmieszenie w oczach pogan. Księga Rodzaju nie musi wcale wykluczać tego, że Bóg posłużył się abiogenezą – o czym mówi naukowa teoria spontanicznego wyłaniania się życia z materii nieożywionej, a także darwinowską ewolucją biologiczną, której rezultatem jest bogactwo życia, wywodzącego się od wspólnego przodka.

 

Literalne odczytywanie Pisma Świętego, które mówi, że stwarzaniu świata w sześć dni, jest w kontekście współczesnej nauki – głównie kosmologii – zupełnym nieporozumieniem. Biblia posługując się metaforą tygodnia, który wieńczy odpoczynek, mówi w swej istocie o czymś znacznie głębszym. Jednak to nie pojedyncze przypadki, takie jak działo Stworzenia, decydują o utrzymywaniu przez niektórych, że wiara i rozum nie są – jak pisał Jana Paweł II – dwoma skrzydłami, czy też drogami, kontemplacji prawdy. W istocie – jak przekonuje ks. prof. Michał Heller – konflikt rozgrywa się nie tyle, między nauką i religią, ale między dwoma obrazami świata.

 

CliveStaples Lewis, wybitny pisarz, filolog i apologeta chrześcijaństwa, którego znamy przede wszystkim jako autora Opowieści z Narni, Listów starego diabła do młodego czy pięknych Rozważań o Psalmach, napisał także Odrzucony obraz, pracę będącą – jak mówi jej podtytuł – Wprowadzeniem do literatury średniowiecznej i renesansowej. Choć jest to książka z zakresu filologii angielskiej, pokazuje ona w piękny sposób świat widziany oczyma średniowiecznych poetów i trubadurów. Jest to obraz, który odrzucony został wraz z narodzinami nauki, której ojcami byli Newton, Kepler, Galileusz czy Kopernik. Obraz ten jest wysoce synkretyczny, obejmuje bowiem opisy biblijne, wpływy starożytnej filozofii, pogańską mitologię, wierzenia ludowe, a nawet astrologię. Obraz ten zdaje się być jednak zarazem wyjątkowo harmonijny i spójny, bowiem oparty jest na trwałym fundamencie – naukach Arystotelesa, które po odpowiedniej interpretacji, co zawdzięczamy m.in. św. Tomaszowi z Akwinu, stały się także podstawą chrześcijańskiej teologii. W jednym z dzieł lirycznych XIV wieczny angielski poeta GeoffreyChaucerpisał:

 

„Wszelka przyrodzona rzecz

Miejsce przyrodzone ma

W którym jej najlepiej jest;

Ku temu miejscu każda rzecz

Przez wrodzoną skłonność swą

Zmierza, aby doszła tam”

 

Wiersz ten wyraża jeden z kluczowych elementów średniowieczno-renesansowego obrazu świata, który wywodzi się z antycznej filozofii Arystotelesa: celowość świata, w którym wszystko dąży od określonego, zapisanego w istocie rzeczy celu. Wszechświat średniowieczni wyobrażali sobie jako zaprojektowany organizm, któremu ruch nadawał Arystotelesowski Pierwszy Poruszyciel, utożsamiany przez teologów z Bogiem.

 

Nowożytna nauka pozbyła się natomiast kategorii celowości. Izaak Newton w swojej kosmologii ograniczył się jedynie do przyczyn sprawczych, wyobrażając sobie wszechświat, jako skomplikowany mechaniczny zegar. Choć jeszcze za czasów Newtona w biologii celowość była ciągle obecna – każdy organizm oraz jego część postrzegany był jako zaprojektowany do wypełniania z góry określonego celu, wizji tej ostateczny cios zadał Karol Darwin. Cały świat przyrody ożywionej, wyjaśniony został przez niego w kategoriach ciągłej gry ślepego przypadku i konieczności – przypadkowe, jak powiada współczesna genetyka, są mutacje. Odpowiadają one za zmienność w przyrodzie, jednak z konieczności selekcjonowane są przez dobór naturalny, którego wytwory sprawiają wrażenie zaprojektowanych celowo.

 

Czesko-francuski pisarz i eseista Milan Kundera tak oto opisał narodziny nowożytnego obrazu świata: „Świat, pod nieobecność Najwyższego Sędziego, objawił się nagle w przerażającej wieloznaczności; boska Prawda, prawda jedyna, rozpadła się na setki prawd względnych, którymi podzielili się ludzie”. Cytat ten należy jednak dobrze zrozumieć. Kundera nie mówi, że świat nowożytny to świat całkowicie ateistyczny, w którem nie ma miejsca na prawdę. Chodzi o to, że nie ma w nim miejsca na trwały fundament, jakim jest filozofia Arystotelesa, zakładająca np. celowość i trwałość istot rzeczy. „Prawdy względne” to natomiast te, które odkrywają nauki szczegółowe –fizyka czy biologia. Jest to świat, w którym każda z prawd naukowych podatna jest na podważenie. Historia nauki jaki się bowiem pasmem upadków, pewnych teorii, które dawały początek wzlotom nowych hipotez.

 

Tu dotykamy właśnie napięcia, między dwoma obrazami świata – tym razem obrazem świata, który przyjmowany jest przez dużą część teologii oraz naukowym obrazem świata, który dziś tworzony jest już nie tylko przez fizykę i biologię, ale również neuronaukę, informatykę czy nauki społeczne. Pierwszy z nich odwołuje się wciąż do dziedzictwa Arystotelesa, poszukując w koleinach myślowych Stagiryty trwałego, a więc niezmiennego fundamentu wiedzy. Drugi natomiast, nieustannie się zmienia – nowe odkrycia czasem pozwalają uzupełnić poprzednie, ale czasem zmiatają je z powierzchni Ziemi, ustępując nowym elementom obrazu świata.

 

Tak więc, by nie ośmieszać się w oczach pogan – jak powiadał św. Augustyn, współczesny chrześcijanin powinien uzgadniać prawdy swojej wiary nie tylko z poszczególnymi teoriami naukowymi, ale raczej zwracać uwagę na cały obraz świata, jaki wyłania się z najnowszych odkryć naukowych. Nie jest to zadanie proste. Jednak nikt nie mówił, że kroczenie ścieżką Chrystusa to zadanie łatwe.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz