O tym co jest, i czego nie ma

O tym co jest, i czego nie ma

29.07.2015
Czyta się kilka minut
Odpowiedź na pytanie o to, co istnieje, i co nie istnieje, jedynie postronnym obserwatorom (lub czytelnikom) może wydawać się oczywista.
Adriaen van de Venne, Połów dusz (1614), WikiArt.org
O

O tym, że odpowiedź ta oczywista nie jest, wiedzą ci, którzy słyszeli cokolwiek o problemach dyskutowanych przez Platona, Arystotelesa i innych starożytnych mistrzów. Albo o sporze dotyczącym pojęć uniwersalnych. Albo nawet o trudnościach współczesnej fizyki związanych z określeniem statusu cząstek wirtualnych, funkcji falowych, osobliwości czasoprzestrzennych i innych podobnych rzeczy. Co łączy ze sobą platońskie idee, uniwersalia i cząstki wirtualne? To, że wspominając o nich, trudno nie zapytać od razu o to, w jaki sposób istnieje – i czy w ogóle istnieje – rzeczywistość kryjąca się za tymi określeniami. Realnie czy tylko potencjalnie? A jeśli realnie, to znaczy jak? Realnie jak myśl, która ni stąd ni zowąd pojawia się w mojej głowie, realnie jak liczba, którą mogę mnożyć przez inną liczbę, czy realnie jak kamień, który wpadł mi do buta i daje znać o swojej obecności bolesnym uwieraniem?

Stawianie takich pytań dosyć często traktowane jest dziś jak nikomu niepotrzebne kontynuowanie średniowiecznego sporu o liczbę aniołów mieszczących się na główce od szpilki, którym nie bardzo wypada się już zajmować w XXI wieku. Niestety, od tego typu pytań uciec się nie da. Przekonanie, że można być człowiekiem stąpającym twardo po ziemi, którego w ogóle nie interesuje problem istnienia, jest z gruntu fałszywe. Każdy człowiek – nawet ten, który nigdy nie słyszał o filozofii, albo który programowo od niej się odżegnuje – czy tego chce czy nie chce, jest po trosze filozofem, i to od razu w najmocniejszym sensie tego słowa: najmocniejszym dlatego, że od samego początku, gdy tylko zacznie świadomie postrzegać świat i siebie samego w tym świecie, zaczyna uprawiać metafizykę – nawet jeśli nie wie, że to metafizyka. Aby mieć spójny światopogląd, musi bowiem na swój własny użytek zdecydować, które rzeczy uznaje za istniejące, a które za nieistniejące – a to właśnie jest metafizyka, czyli filozofia w najczystszej postaci.

Każdy człowiek dokonuje tego wyboru w sposób mniej lub bardziej intuicyjny, i nie zawsze umie go dobrze uzasadnić, ale raczej trudno byłoby znaleźć kogokolwiek, kto nie potrafiłby wyraźnie rozstrzygnąć tego zagadnienia. Nawet jeśli ktoś jest zdeklarowanym sceptykiem lub agnostykiem, to i tak w głębi duszy (niczego nie zmienia to, jeśli akurat w istnienie duszy nie wierzy) musi jakoś postrzegać otaczającą go rzeczywistość, a postrzegając ją, tworzy swój własny obraz świata. Dokonuje podziału wszystkich możliwych bytów na dwa wielkie zbiory, z których jeden uwzględnia w swoim prywatnym obrazie świata (to rzeczy które istnieją), a drugiego nie uwzględnia (to rzeczy które nie istnieją). Oczywiście, wprowadzanie tego rodzaju dychotomicznego podziału jest pewnym uproszczeniem choćby z tej racji, że do różnych klas bytów przypisane są różne „sposoby” istnienia (inaczej istnieje myśl, inaczej liczba, a jeszcze inaczej kamień), i na dodatek nie jest wcale oczywiste to, że dana klasa faktycznie istnieje w taki a nie inny sposób. Nie przez przypadek spór o istnienie np. obiektów matematycznych toczy się nieprzerwanie co najmniej od czasów Platona, i do dziś nie ma zgody co do tego, w jaki sposób obiekty te istnieją. Podobna rozbieżność opinii pojawia się w przypadku wielu innych obiektów, zjawisk i procesów.

Kryterium empiryczne

W dyskusji nad tym, co istnieje i co nie istnieje, szczególną rolę odgrywa kryterium empiryczne. Jego uwzględnienie pozwala na pominięcie całego bogactwa subtelnych rozróżnień dotyczących różnych sposobów istnienia, i prowadzi tylko do dwóch możliwości: 1) istnieje jedynie to, co można dotknąć i zobaczyć, i nic innego nie istnieje; 2) istnieje nie tylko to, co można dotknąć i zobaczyć, ale również to, czego przy pomocy zmysłów doświadczyć się nie da. Intuicja kryjąca się za tym rozróżnieniem jest jasna, ale zastosowane tu określenia domagają się pewnego doprecyzowania. Pierwsza możliwość dotyczy tej „części” rzeczywistości, którą zwykło się określać mianem materii. Jest to termin filozoficzny a nie fizykalny („materia” nie ma sensu operacyjnego, bo nie ma jednostek w których można mierzyć materię), i dlatego w naukach empirycznych zastępuje się go np. pojęciem masy lub energii. Ponieważ pod kategorię „bytów materialnych” podpadają nie tylko przedmioty makroskopowe – np. kamienie i drzewa – które łatwo zlokalizować w przestrzeni, ale również takie „obiekty” jak pole (np. elektromagnetyczne albo grawitacyjne) i energia (np. kinetyczna albo jądrowa), czasowniki „dotknąć” i „zobaczyć” należy tu rozumieć jako skróty myślowe oznaczające szeroko pojmowaną metodę empiryczną. Druga możliwość oprócz materii uwzględnia również istnienie pierwiastka duchowego, który niejako z definicji nie poddaje się metodzie empirycznej.

Kryterium empiryczne pozwala zawęzić i w pewien sposób wyostrzyć problematykę istnienia. W tym ujęciu przybiera ona postać dobrze znanego, starego jak świat sporu filozoficzno – światopoglądowego, który od ponad dwudziestu wieków dzieli dyskutantów na dwie grupy. Doktryna pierwszej z nich głosi, że istnieje tylko materia – w historii filozofii pogląd ten otrzymał nazwę monizmu materialistycznego czyli materializmu, zaś według drugiej istnieją dwa fundamentalne pierwiastki: materia i duch – dualizmu.

Na początku czasów nowożytnych w dyskusji prowadzonej przez przedstawicieli obydwu stanowisk pojawiły się nowe akcenty, związane z powstaniem nauk empirycznych. Zwolennicy monizmu materialistycznego zaczęli wzmacniać swoje argumenty autorytetem tych nauk. Skoro nauki empiryczne – które pozwalają na tak skuteczne odkrywanie tajemnic przyrody – badają jedynie świat materii i nawet jednym słowem nie wspominają o świecie ducha, to czyż nie jest to namacalny dowód na to, że nic poza materią nie istnieje? Rozumowanie to zdaje się dostarczać koronnego argumentu jednej ze stron, i nic dziwnego, że argument ten pojawia się w takiej czy innej postaci – nawet jeśli nie jest wprost wypowiedziany, ale potraktowany jako jedno z przyjmowanych milcząco założeń, które są tak oczywiste, że w ogóle nie trzeba o nich wspominać – w wielu współczesnych dyskusjach światopoglądowych.

Dwie interpretacje

Problem w tym, że powyższe rozumowanie nie jest niezawodne. Wniosek „istnieje tylko i wyłącznie materia” nie wynika w sposób konieczny z przesłanki „fizyka zajmuje się tylko i wyłącznie materią”. To, że nauki empiryczne badają jedynie świat materii, wcale nie musi oznaczać, że nic innego poza materią nie istnieje. Jeśli nauka bada tylko to, co da się uchwycić przy pomocy metody matematyczno-empirycznej, i jeśli pomija wszystko, co dla tej metody jest nieuchwytne, to nie dlatego, że nieuchwytne elementy nie istnieją, ale dlatego że tego domaga się wierność przyjętej metodzie, która okazała się wyjątkowo skuteczna w wyjaśnianiu mechanizmów funkcjonowania świata materii.

Istnienie jest kategorią filozoficzną a nie fizykalną, i w sensie ścisłym żadna teoria naukowa nie mówi niczego na temat istnienia. Nauki empiryczne po prostu istnieniem się nie zajmują. Gdyby miały się nim zajmować – gdyby miały decydować o tym, co istnieje a co nie – to nie byłyby to już nauki empiryczne, ale filozoficzne. To właśnie z tego powodu słuszna skądinąd reguła metodologiczna „materię należy wyjaśniać samą materią” nie jest tym samym co reguła ontologiczna „istnieje tylko materia”. Niedostrzeganie tej różnicy prowadzi do niedozwolonej zamiany ról: fizyka staje się filozofią (w tym konkretnym przypadku filozofią materialistyczną), i tym samym zaczyna niebezpiecznie przekraczać swoje kompetencje.

Co istnieje i co nie istnieje? To jedno z frapujących pytań, na które każdy musi znaleźć swoją własną, prywatną odpowiedź. Niestety (a może raczej – na szczęście?), odpowiedź ta nigdy nie będzie poparta dowodami naukowymi, i nie będzie wynikać z żadnej, nawet najlepiej potwierdzonej, teorii empirycznej. Będzie wyrazem wiary – w to, że istnieje tylko to co da się dotknąć, zmierzyć i zważyć, i nic innego nie istnieje. Albo wiary w to, że rzeczywistość jest nieskończenie bogatsza od tego, co są w stanie „zobaczyć” nauki empiryczne. I że to, co da się dotknąć, zmierzyć i zważyć, jest tylko wierzchołkiem gigantycznej góry lodowej.

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

I dlatego coraz bardziej nie lubię zmuszania przez przedstawicieli systemów religijnych do "odpowiadania" w sposób ściśle określony, jedynie słuszny - ustalony przez tychże. Smutne jest to, że inna odpowiedź niż jedynie słuszna wyklucza i stygmatyzuje.

Jak rozumieć Ingardena tekst o sposobie istnienia muzyki

A co wiemy o duchu,czy nie jest to czysta spekulacja pod tezę "musi być coś większego /pierwszego /niż rzeczywistość ". Czy obydwie tezy a)Duch b)Materia nie są tożsame a inne jest tylko rozwinięcie w filozofii...
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz