Św. Tomasz z Akwinu współcześnie

Św. Tomasz z Akwinu współcześnie

10.10.2016
Czyta się kilka minut
Żyjący w XIII wieku św. Tomasz z Akwinu, Doktor Kościoła, uznawany jest za jednego z najwybitniejszych myślicieli chrześcijańskich.
D

Dla wielu zresztą za najwybitniejszego w ogóle. Tomasz, jako jeden z nielicznych w dziejach doczekał się swojej własnej szkoły myślowej – choć dziś „Summa Teologii” nie jest już raczej umieszczana na ołtarzu koło Biblii, tak jak miało to miejsce na Soborze Trydenckim, tomizm uznawany jest w Kościele wciąż za uprzywilejowany system filozoficzny. Jego poglądom poświęcono niezliczoną ilość prac, a jego złożona myśl zaprząta po dziś umysły rzeszy studentów teologii i filozofii. Czego Tomasz dokonał? Dlaczego właśnie Tomasz?

 

Pisał o wielu kwestiach: naturze poznania – wierze i rozumie, przedstawił Pięć Dróg prowadzących ludzki rozum do Boga, które do historii przeszły jako dowody na Jego istnienie, podejmował też kwestie antropologiczne, filozoficzno-społeczne czy prawnicze, i co oczywiste, wniósł wiele do teologii moralnej. Zajmował się także filozofią przyrody i teorią rozumowania. Nie czas i miejsce, aby streszczać zawiłe wywody. Tomaszowe poglądy we wszystkich tych dziedzinach nawiązywały zawsze do metafizyki, która była „sercem” jego systemu metafizycznego. Ten z kolei stanowił uzgodnioną z Pismem Świętym wersję koncepcji Arystotelesa.

 

Osią filozofii Arystotelesa – przyjętą również przez Tomasza –  była teoria aktu i możności. Każda rzecz ma możność zmiany na coś innego (w tym chodzi tu również o zmianę położenia). W konkretnej rzeczy, w jej istocie, znajduje się już potencjał urzeczywistnienia. W oparciu o koncepcję Arystotelesa, Tomasz z Akwinu dowodził istnienia Boga – ruch i zmienność nie są czymś najdoskonalszym, bo to, co jest w ruchu może przejść do stanu gorszego niż było wcześniej. Bóg musi by więc nieruchomwy.Według obydwu myślicieli ruch wszechświata zależy od Pierwszego, nieruchomego, Poruszyciela, który jest przyczyną celową. Jest doskonały i dlatego cały świat dosłownie dąży do niego. Bóg rozumiany jako Pierwszy Poruszyciel stał się także podstawą całej kosmologii. Wprawia on w ruch sfery niebieskiego, do których „przytwierdzone” są planety – także Ziemia. W świecie nadksiężycowym panują doskonałe, koliste ruchy naturalne.

 

Tomasz nie tylko kopiował przekazane przez Arabów nauki Arystotelesa, tak by jego doktryna pasowała do Pisma Świętego, ale okazał się niezwykle oryginalnym myślicielem. Według Tomasza wszystko, co jest, jest złożone z istoty i istnienia. Istnienie jest zawsze aktem – esse obejmuje całą strukturę. Jeśli anioły istnieją to, w jaki sposób istnieją? Istnieją one jako czyste formy – nie mają materii w przeciwieństwie do ludzi. Różnica między nimi a Bogiem polega na tym, że ich istota i istnienie są różne. Tylko Bóg jest czystym aktem, którego istota i istnienie są tym samym. Bóg jest, zatem bytem koniecznym, który nie powstał i nie może przestać istnieć. Materia ma się według Tomasza do formy tak, jak możność do aktu. Istnienie orzeka się nie o materii, lecz o całym bycie. Filozof z Akwinu, aby przybliżyć fakt istnienia odwołuje się do metafory światła – Bóg oświeca wszystkie byty, dzięki Niemu mogą one istnieć. Przypomnieć powinni sobie o tym wszyscy, którzy twierdzą, że Bóg stworzył świat i pozostawił go sobie samemu – według Tomasza Bóg stwarza świat nieustannie.

 

Wszystko to nie oznacza jednak, że cała nauka Tomasza powinna być współcześnie dosłownie przyjmowana. Z pewnością należy napiętnować choćby jego stwierdzenie, że „(…) kobieta z natury jest podległa mężowi, gdyż z natury mężczyzna ma większe rozeznanie rozumu” (Suma teologiczna I,q.92,1 odp2).

 

Także jego kosmologia ustąpiła miejsca wizji Wszechświata, opartej najpierw na fizyce Newtona, a później teorii względności Einsteina i zbudowanej na jej fundamencie kosmologii relatywistycznej. O Wszechświecie wiemy niepomiernie więcej niż Tomasz. Wiemy także, że to co w nim ożywione, nie jest zdeterminowane „istotą rzeczy”, ale ewoluuje w sposób, który opisał Darwin, a później uczeni, którzy połączyli jego teorię z genetyką. Tomaszowa teoria psychiki, w której wyróżnił on rozum czynny i bierny w obliczu współczesnej psychologii i neurobiologii również nie może być traktowana dosłownie. Także i scholastyczna metoda wyprowadzania rozumowań mocno się „zestarzała” (choć może i dziś byłaby ona lekarstwem na intelekturalną pochopność) Zbigniew Herbert w prozie poetyckiej Raj teologów wydaje się wręcz kpić z Tomaszowego stylu myślenia:

 

„Aleje, długie aleje, wysadzane drzewami starannie przyciętymi jak w parku angielskim. Czasem przechodzi tędy Anioł. Włosy starannie utrefione, skrzydła szumiące łacina. Ma w ręku zgrabny przyrząd zwany sylogizmem. Idzie szybko nie poruszając powietrza i piasku. Mija w milczeniu kamienne symbole cnót, czyste jakości, idee przedmiotów i wiele innych rzeczy zupełnie niewyobrażalnych. Nie znika nigdy z oczu, bowiem nie ma tu perspektyw. Orkiestry i chóry milczą, ale muzyka jest obecna. Jest pusto. Teologowie mówią przestronnie. To też ma być dowód” (z tomiku Hermes, pies i gwiazd).

 

Przez współczesnych teologów Tomasz jest jednak niezwykle szanowany. Wyznacza wręcz ich sposób myślenia. Celowość świata, istota rzeczy oraz teoria aktu i możności są wciąż fundamentami teologicznego dyskursu. Niektórzy – np. ks. prof. Józef Tischner sądzili, a inni – np. ks. prof. Michał Heller nadal sądzą, że zbytnie zaufanie Tomaszowi prowadzi współczesną teologię na manowce. Że po prostu Tomizm nie pasuje do współczesnej wiedzy o człowieku i wszechświecie, którego człowiek jest częścią. Mamy więc dysonans, który okazać może się źródłem konfliktów między nauką i teologią (tą tomistyczną). Czy jest na to recepta? Tak. I jest ona dość prosta.

 

Albert Einstein mawiał, że aby zrozumieć naukę nie należy słuchać tego, co mówią fizycy, ale przypatrywać się temu co robią. Podobnie powinniśmy współcześnie postępować z wielkimi myślicielami. Bo takim – bez wątpienia – był Tomasz. Dysponował on niezwykle rozległą – i co ważniejsze – aktualną wiedzą o współczesnym świecie. Był erudytą i polihistorem. Scholastyczna metoda, z której zdaje się drwić np. Herbert, był najlepszą dostępną metodą poznania Prawdy – zarówno o świecie, człowieku, jak i Bogu. Na dodatek Tomasz, jako człowiek żarliwej wiary starał się wykorzystać wiedzę by rzucić pomost między nauką (która sprowadzała się głównie do treści dzieł Arystotelesa i arabskich komentatorów) a Pismem Świętym. Tkwił jednak w określonym obrazie świata i starał się w nim jak najlepiej poruszać.

 

Spróbujmy więc wyobrazić sobie św. Tomasza współcześnie. Czy przywiązany byłby on do celowości świata, doktryny aktu i możności oraz istot rzeczy, tak jak wielu współczesnych tomistów? Tego wiedzieć na pewno nie możemy, ale przypuszczać można, że odpowiedź jest negatywna. Tomasz, korzystający z najlepszej dostępnej wiedzy zapewne dziś posiadałby gruntowne wykształcenie w jednej z akademickich dziedzin – dziś nauka jest tak skomplikowana, że nie można już wiedzieć wszystkiego – np. w fizyce czy kosmologii, ale byłby też zainteresowany teorią ewolucji, genetyką, neurobiologią czy informatyką. Zamiast sylogizmów stosowałby zapewne nowoczesne metody logiczne i matematyczne. Wszystko to czyniłby jednak w służbie Prawdy – by poprzez najlepszą dostępną wiedzę kontemplować Dzieło Stworzenia i Sławić Pana.

 

Chrześcijańska myśl powinna odwoływać się do tradycji średniowiecznej scholastyki. Nie powinna być jednak jej niewolnicą. By nie ośmieszyć się w oczach osób niewierzących, wierzący intelektualista powinien nie tylko umieć cytować odpowiednie kwestie Tomasza i przywoływać je jako argumenty za albo przeciw teorii ewolucji, ale powinien orientować się we współczesnym obrazie świata.

 

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Chrześcijaństwo zawsze też może pozbyć się Jezusa, by nie ośmieszać się w oczach ateistów. Bo przecież jest nieaktualny. W końcu według Jezus'a, samo spoglądanie pożądliwym okiem na kobietę/mężczyznę jest cudzołóstwem. Jest to skrajnie NIEAKTUALNY pogląd. Świat i chrześcijaństwo rozeszły się swoimi drogami. I trzeba to zaakceptować mając nadzieję na to że Bóg w końcu na za to wynagrodzi. A nie na siłę uszczęśliwiać świat kosztem czystości doktryny
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz