Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Świat, który sam siebie stwarza

Świat, który sam siebie stwarza

11.10.2016
Czyta się kilka minut
Zgodnie z nauką Kościoła i wiekami Tradycji, świat został stworzony przez Boga „z niczego”.
M. Čiurlionis, Stworzenie świata, grafika VII (WikiArt.org)
C

Choć w Biblii nie ma na ten temat licznych, szczegółowych komentarzy, w 2 Księdze Machabejskiej znajduje się piękny ustęp, w którym matka mówi do syna tak: „W łonie nosiłam cię przez dziewięć miesięcy, karmiłam cię mlekiem przez trzy lata, wyżywiłam cię i wychowałam aż do tych lat. Proszę cię, synu, spojrzyj na niebo i na ziemię, a mając na oku wszystko, co jest na nich, zwróć uwagę na to, że z niczego stworzył je Bóg” (2 Mch 7,27-28).

I rzeczywiście, wydaje się, że „rzeczy tego świata” nie mają mocy stwarzania. Czy człowiek potrafi rzeczywiście coś stworzyć z niczego? Potrafimy zbić stół z drewna, jednak czy potrafimy wytworzyć drewno z nicości? Drewno jest tworzone przez drzewo – jednak również i drzewo nie wytwarza go przecież z zupełnej pustki. Drzewo przyswaja sobie węgiel z powietrza, w postaci dwutlenku węgla, wiąże go do postaci związku o nazwie celuloza – i to z tej celulozy zbudowane jest drewno, kora, liście i inne części drzewa. Drzewo nie stwarza, tylko przekształca, i nie istnieje w świecie żadna rzecz, która posiada boską moc stwarzania.

Katechizm Kościoła Katolickiego, będący podstawowym dokumentem wyjaśniającym nam nauczanie Kościoła we wszystkich kluczowych sprawach, wyraża tę prawdę następująco: „Żadne stworzenie nie ma nieskończonej mocy, jaka jest konieczna do «stwarzania"» w ścisłym znaczeniu tego słowa, czyli do wytwarzania i udzielania bytu temu, co go wcześniej nie miało (powołanie do istnienia ex nihilo - «z niczego»)”. Początkowy „ogień” – zapłon, który spowodował wyłonienie się Wszechświata, musiał pochodzić od czegoś zupełnie innego niż sam Wszechświat. My, chrześcijanie, określamy to źródło wszelkiego istnienia jako Boga Stwórcę, lub Boga Stworzyciela.

Nauka współczesna uczy nas jednak, że świat na początku był bardzo prosty, bardzo chaotyczny. Nie przypominał zupełnie zorganizowanego Kosmosu i świata, który dziś nas otacza: pięknych spiralnych galaktyk, ogrzewającego nas Słońca, drzew, owadów, ryb, oraz nieba urozmaiconego za dnia przez chmury i upstrzonego nocą przez gwiazdy. Na samym początku świat był gorącym, nieuporządkowanym chaosem, co w pierwszych słowach Pisma znajduje odzwierciedlenie w znanym zwrocie „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem”.

Od wieków trwa dyskusja nad tym, na czym polega aktywność Boga już po Stworzeniu. W pewnym okresie popularny był nawet pogląd, zgodnie z którym Bóg, stworzywszy świat, zupełnie go zostawił i nie ingerował już zupełnie w jego losy. Pogląd taki określa się jako deizm i opiera się on na przekonaniu, że świat sam w sobie jest na tyle doskonale stworzony przez Boga, że wszelkie późniejsze ingerencje nie są już potrzebne. Stanowisko Kościoła w tej sprawie jest jednak niezmienne: Bóg nie pozostawił nas samych sobie. Nie tylko zesłał na świat swojego Syna, ale też pomaga nam na różne sposoby, między innymi za sprawą Ducha Świętego czy Aniołów.

Przez długie lata sądzono natomiast, że aktywność Boga jest potrzebna również do utrzymywania świata w porządku i do rozwoju świata samego w sobie. Wynikało to po prostu z niedoskonałości wiedzy ludzkiej i z braku naszego zrozumienia, jak wspaniałym tworem jest tak naprawdę świat przyrody. Okazuje się bowiem, że świat posiada zdolność samorozwoju – pozostawiony sam sobie, zupełnie bez niczyjej świadomej pomocy i bez planu potrafi rozwijać się, wytwarzać coraz to bardziej złożone formy. Dla odkrycia tego faktu trzeba było jednak kilkuset lat rozwoju nauki – zmieniało się w tej sprawie zdanie naukowców, zmieniało się też zdanie Kościoła. Papież Piux XII w encyklice Humanigeneris już w 1950 roku powiedział tak: „Nie zakazuje więc kościelny Nauczycielski Urząd, by teoria ewolucjonizmu, o ile bada, czy ciało pierwszego człowieka powstało z istniejącej poprzednio, żywej materii […] stała się przedmiotem dociekań i dyskusji uczonych obydwu obozów, zgodnie z obecnym stanem nauk ludzkich i świętej teologicznej wiedzy”. Powstanie ciała człowieka z innych form żywych nie jest już dziś wątpliwe – okazuje się bowiem, że naturalny proces ewolucji biologicznej jest w stanie wyjaśnić nam złożoność współczesnego świata istot żywych. Rzecz jasna, naukowa teoria ewolucji w żaden sposób nie wypowiada się przy tym na temat nieśmiertelnej duszy – nauka nie posługuje się pojęciem „duszy”, a stworzenie duszy ludzkiej przez Boga jest jedną z prawd naszej wiary.

Nasza wiedza o świecie wykracza jednak poza świat istot ożywionych. Naukowcy wiedzą już dziś, w jaki sposób powstają planety i gwiazdy – choć wiele szczegółów tych wspaniałych procesów wciąż pozostaje dla nas zakrytych – oraz jak powstają galaktyki i atomy. Nauka o przyrodzie ujawnia więc nam z coraz większą pewnością z każdym rokiem, jak wygląda rozwój świata od momentu jego powstanie do dnia dzisiejszego. I najwspanialszą cechą świata jest chyba właśnie jego zdolność do „stwarzania siebie” – poza tym oczywiście jednym początkowym momentem, kiedy to powstał świat w ogóle, kiedy to zaczęło się istnienie świata jako takiego. Jak już powiedzieliśmy, świat sam w sobie jest zdolny wyłącznie do zmieniania swojej formy – i to na sposób niebywale kreatywny – nie natomiast do stwarzania w sensie wydobywania zupełnie nowych rzeczy z niebytu.

W Katechizmie ta szczególna cecha Boga, który pozwala światu na samostwarzanie, została opisana jako znak Bożej wielkości i dobroci:

„Bóg jest niezależnym Władcą swego zamysłu. W jego realizacji posługuje się jednak współudziałem stworzeń. Nie jest to znakiem słabości, lecz wielkości i dobroci Boga wszechmogącego. Bóg daje więc swoim stworzeniom nie tylko istnienie, lecz także godność samodzielnego działania, bycia przyczynami i zasadami wzajemnie dla siebie oraz współdziałania w ten sposób w wypełnianiu Jego zamysłu.”

Niech te słowa przypomną nam o dostrzeżeniu piękna w zdolności świata do ewolucji, rozwoju i stwarzania siebie, oraz o naszej wielkiej odpowiedzialności. Również i nam samym został udzielony dar działania i „bycia przyczynami wzajemnie dla siebie”. W ten sposób uczestniczymy więc w Boskim planie stworzenia: nie tylko jako osoby przez Boga stworzone, ale również jako aktorzy, po trochu sami ten świat stwarzający.

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz