Szympans szympansowi politykiem

Szympans szympansowi politykiem

01.05.2015
Czyta się kilka minut
Spiski, zamachy stanu, zdrady o świcie i o zmroku, poparcie za seks, brutalne morderstwa. Tak wyglądają realia polityki. Przynajmniej u szympansów.
Fot. Vidiphoto / DPA / CORBIS
K

Kandydaci na prezydenta jeżdżą na spotkania z wyborcami, chcąc sprawić wrażenie, że bliskie im są sprawy zwykłych ludzi. Kręcą spoty reklamowe, w których pozują na mężów stanu gotowych własną piersią osłaniać naród przed ciosami. Podczas debat bezlitośnie atakują rywali. A gdy zdobędą władzę, nagradzają prestiżowymi stanowiskami tych, którzy wiernie stali u ich boku, i mszczą się na tych, którzy nieoczekiwanie przeszli do wrogiego obozu. Liderzy ugrupowań politycznych muszą w dodatku dbać o jedność w partii i wewnętrzny porządek za pomocą kija, czyli np. groźby wyrzucenia z partii, lub marchewki – np. oferowania stanowisk.

Arsenał środków stosowanych w rozgrywkach politycznych szympansów jest bardzo podobny. Właściwie brakuje tylko obietnic wyborczych – ponieważ nie stworzyły symbolicznego języka. Ale potrafią oszukiwać na wiele odmiennych sposobów. Inna sprawa, że szympansy nie potrzebują obietnic, ponieważ nie muszą mamić żadnych wyborców. W ich stadach, liczących zwykle od kilkunastu do kilkudziesięciu osobników, panuje ścisła hierarchia. Samcem alfa, który posiada uprzywilejowany dostęp do żywności i partnerek, czyli jedynej waluty akceptowanej przez dobór naturalny, zostaje ten, kto podporządkuje sobie wszystkich pozostałych osobników.

Droga na szczyt

Można to osiągnąć różnymi sposobami. Mike, przez kilka lat alfa z zamieszkującej Park Narodowy Gombe w Tanzanii społeczności Kauzela, którą przez wiele lat obserwowała Jane Goodall, wdrapał się na szczyt drabiny społecznej dzięki przebiegłym sztuczkom. Szympansy wykonują różnego rodzaju demonstracje, które mają sprawiać wrażenie, że nic nie zdoła się im oprzeć. Z nasrożonymi włosami szaleńczo biegają tam i z powrotem, wymachując gałęziami, ciskając kamieniami, i głośno wokalizują; wywoływanym harmidrem zastraszają członków stada. Szarże Mike’a wprost paraliżowały innych samców, ponieważ kopał on i rozrzucał blaszane bańki po benzynie, pozostawione przez grupę obserwatorów w ich obozie. Gdy chodzi o hałas, jego pokazy nie miały sobie równych.

Tego rodzaju demonstracje to zwyczajny blef. Hałasujące samce zdają się przekazywać wiadomość: „spójrz, jaki jestem straszny, lepiej ze mną nie zadzieraj!”. Prędzej czy później same szarże przestają jednak wystarczać, pojawia się ambitny rywal i w stadzie dochodzi do rękoczynów. Starcia są krwawe, nierzadko kończą się bolesnymi ranami, okaleczeniami, a nawet śmiercią. W ruch idą kończyny, szczęki, ale też gałęzie i kamienie, w ferworze walki małpy kotłują się po ziemi i w koronach drzew, gdzie przestraszone osobniki najczęściej usiłują szukać schronienia. Ten, kto zostanie całkowicie pokonany, w kolejnym spotkaniu z prześladowcą będzie wykonywał gesty i wokalizacje komunikujące uległość, nie będzie śmiał na oczach lidera zbliżyć się do płodnych samic ani posilać się najlepszym pożywieniem. Zmagania o władzę mogą się odbywać w kilku etapach, rozciągniętych w czasie na wiele tygodni lub miesięcy. Wówczas warto zadbać o sojuszników, którzy pomogą w walce albo przynajmniej zachowają neutralność.

Tworzenie koalicji to ważna część życia społecznego szympansów. Pomocników rekrutować można wśród krewnych – rodziny często wędrują po obszarze kontrolowanym przez daną społeczność i posilają się razem – lub wśród przyjaciół. W budowaniu przyjaźni kluczowe jest wspólne spędzanie czasu na iskaniu lub innych fizycznych interakcjach: lizaniu ran, przytulaniu się itd. Nawiasem mówiąc, szympansy często pocieszają się w ten sposób po walkach, co oznacza, że nie jest im obca empatia, zdolność przyjęcia cudzej perspektywy. Im więcej czasu dwie małpy spędzają razem na takich czynnościach, tym większe szanse, że w przypadku zaangażowania się jednego osobnika w walkę przyjaciel ruszy mu z pomocą. Mamy więc tu również do czynienia z istnieniem wzajemności.

Trudna sztuka panowania

Zawirowania szympansich rozgrywek politycznych od wielu lat śledzi i opisuje Frans de Waal. Nakładem Copernicus Center Press ukazała się właśnie trzecia (po „Małpach i filozofach” oraz „Bonobo i ateiście”) z jego książek, o prowokacyjnym tytule „Małpa w każdym z nas”. Na jej kartach De Waal porównuje szympansy zwyczajne i bonobo pod względem struktury społecznej, skłonności do agresji oraz sposobów łagodzenia konfliktów, a także pod kątem zróżnicowania zachowań seksualnych, co służy mu jako punkt wyjścia do refleksji nad złożonością ludzkiej natury.

De Waal podkreśla, że by utrzymać władzę, nie wystarczy być najsilniejszym osobnikiem i wykonywać najgłośniejsze demonstracje. Biada temu, kto zajął miejsce na szczycie, ale nie zadbał o grono popleczników. To nie brzmi dla nas, ludzi, zbyt zaskakująco. Pozbawiony wsparcia samiec alfa może wówczas skończyć jak Luit, mieszkaniec zoo w Arnhem, gdzie De Waal przez lata prowadził obserwacje.

Kilka lat przed dramatycznymi wydarzeniami podstarzały Yeroen, pokonany w otwartej walce przez Luita, musiał oddać mu władzę. Po pewnym czasie zdołał jednak zbudować koalicję z Nikkiem, ambitnym, dorastającym samcem, i wspólnymi siłami pokonali Luita. Zwycięzcy rządzili razem – Nikkie był silny i nieustraszony, doświadczony Yeroen cieszył się dużym szacunkiem pozostałych członków stada. Choć w bezpośredniej walce Yeroen musiałby ulec wielu samcom, dzięki koalicji z Nikkiem miał niemal swobodny dostęp do partnerek. Po pewnym czasie taki układ znudził się jednak Nikkiemu, który coraz mniej przychylnie patrzył na życie seksualne Yeroena. Samce przestały się wspierać i rządząca koalicja się rozpadła. Wykorzystał to Luit, ponownie wdrapując się na szczyt drabiny społecznej.

Luit, jak opisuje De Waal, był czujnym samcem alfa, pilnował porządku w grupie, uciszał spory, strasząc lub siłą rozdzielając walczące samce niższego szczebla. Cieszył się poparciem wpływowych samic. Jego rządy odnowiły jednak układ Yeroena z Nikkiem. Luit wiedział, co się święci, i starał się nie zostawiać starych spiskowców samych, co przypieczętowało jego zgubę. Pewnej nocy – a noce szympansy w Arnhem spędzają w pawilonach – wszystkie trzy samce przebywały w jednej klatce. Opiekunowie przeczuwali, że może się wydarzyć coś złego, ale nie byli w stanie rozdzielić skonfliktowanych małp. Nazajutrz znaleźli Luita w kałuży krwi, z wieloma ranami, poodgryzanymi palcami i wyciśniętymi (!) z worka mosznowego jądrami. Ciężko ranny samiec przeszedł operację, ale nie wybudził się z narkozy.

Jego oprawcy z walki wyszli niemal bez szwanku – oto dlaczego zabieganie o koalicjantów to kluczowy aspekt szympansiej polityki. Siła to słabość, jak uczą teoretycy koalicji. Ruchy oddolne są w stanie obalić każdego władcę, a zbyt silna jednostka, jak Luit, nie jest zbyt atrakcyjnym koalicjantem. Yeroen wolał się ponownie sprzymierzyć z Nikkiem, z którym przecież już raz się skłócił, ponieważ obalenie Luita dałoby mu nieproporcjonalnie większe wpływy.

Nazajutrz po nocnej walce jedna z samic, blisko związana z Luitem, która mogła widzieć całe zajście z pobliskiej klatki, wściekle rzuciła się na Nikkiego i zmusiła go do żałosnej ucieczki na drzewo. Dopiero po dziesięciu minutach wydawania przerażonych wokalizacji stary-nowy lider doszedł do siebie.

Make love not war

Starcia wewnątrzgrupowe u szympansów, jak przekonuje ponura historia Luita, osiągają niezwykłą brutalność. Jeszcze bardziej krwawe bywają boje z członkami sąsiednich społeczności, na pogranicznych obszarach, chronionych przez patrole złożone z samców. Obserwatorzy donoszą wręcz o celowym znęcaniu się nad rywalami, bez względu na ich wiek czy płeć. Niezwykle dramatyczne wydarzenia opisała w swoich książkach Goodall, gdy społeczność z Gombe podzieliła się na dwie zwalczające się grupy. Dawni członkowie jednego stada stali się śmiertelnymi wrogami, walczącymi o ograniczone zasoby. Do złudzenia przypomina to międzygrupowe czy międzypaństwowe konflikty u ludzi.

W porównaniu do szympansów zwyczajnych, szympansy bonobo pędzą sielski żywot. Bonobo to małpia wersja hipisów: przedstawiciele tego gatunku są rozerotyzowani, napięcia społeczne rozładowują przeróżnymi formami kontaktów seksualnych, również w obrębie własnej płci. Konflikty wybuchają, ale często kończą się po prostu orgiami.

Niezwykłe usposobienie bonobo może mieć związek z ich strukturą społeczną, którą rządzą... koalicje złożone z samic. Samce, choć w pojedynkę są silniejsze od samic, w stadach są mniej liczne i chcąc nie chcąc muszą się podporządkować. Ale ten stan rzeczy raczej im odpowiada. Strategie społeczne są produktem ewolucyjnej gry, w której zwycięża ten, kto pozostawi kopię własnych genów. Wrodzony promiskuityzm bonobo pozwala samcom na kopulowanie z wieloma samicami, a ponieważ małpy nie wynalazły genetyki i nie potrafią potwierdzać ojcostwa, dobór naturalny wygasił u nich agresywne zachowania. Gdyby wewnętrzne walki były u bonobo bardziej zaciekłe, groziłoby to krzywdzeniem bliskich krewnych. U zwyczajnych szympansów działa inny mechanizm: alfa po prostu pilnuje swoich samic i zrodzonych przez nie dzieci. Co nie przeszkadza mu mordować dzieci samic przybyłych z innych grup społecznych.

Rozgrywki polityczne u ludzi wcale nie odbiegają znacząco od zjawisk spotykanych w społecznościach szympansów. W wielu naszych zachowaniach pobrzmiewają ewolucyjne nuty. Nawet dzisiaj, angażując się w politykę, realizujemy wzorce zachowań utrwalone przez miliony lat ewolucji naszych przodków w afrykańskich lasach i sawannach. Posługujemy się jedynie nowymi sposobami. ©

Frans de Waal, Małpa w każdym z nas. Dlaczego seks, przemoc i życzliwość są częścią natury człowieka? Copernicus Center Press 2015

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Filozof i kognitywista z Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych oraz redaktor działu Nauka „Tygodnika”, zainteresowany dwiema najbardziej niezwykłymi cechami ludzkiej natury: językiem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

ichniejsza demokracja jest o wiele bardziej racjonalna od naszej. W naszym przypadku, o wiele bardziej właściwy jest przymiotnik "emocjonalna". Demokracja emocjonalna.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz