Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Trzej królowie czy trzej naukowcy?

Trzej królowie czy trzej naukowcy?

29.01.2015
Czyta się kilka minut
Biblijna opowieść o Trzech Królach ze wschodu, składających nowo narodzonemu w betlejemskiej stajence Chrystusowi, znana jest w chrześcijańskim kręgu kulturowym praktycznie każdemu od kołyski.
Paolo Uccello, Pokłon Trzech Króli (WikiArt.org)
C

Choć wydawać by się mogło, że w takim układzie nie potrzeba nikomu powtarzać jej szczegółów, to jednak próba bliższego przyjrzenia się, kim byli ci trzej mężowie, odsłania dodatkowe interesujące wątki tego zdarzenia. Okazuje się bowiem, że trzech królów określa się również mianem trzech mędrców albo trzech magów. To ostatnie określenie - magowie - wydaje się najlepiej charakteryzować ich pozycję w społeczeństwie, z którego przybyli, oraz jego kulturę. Określenie to pochodzi od greckiego słowa magos, a to z kolei od starego perskiego słowa magupati, oznaczającego tytuł nadawany kapłanom w antycznych religiach perskich takich, jak zaratusztrianizm. Współcześnie można by tych trzech przybyszów ze wschodu nazwać astrologami, ale w swojej kulturze kwalifikowali się oni niewątpliwie jako ludzie nauki, oczywiście zgodnie z ówczesnym stadium jej rozwoju. W stadium tym nie nastąpiło jeszcze odseparowanie dociekań racjonalnych od refleksji religijnej i obrazami religijnym posługiwano się w wyjaśnianiu zjawisk przyrodniczych. Dziś słusznie nazywa się to magią, ale dla tamtej kultury stanowiło to fundament zrozumienia rzeczywistości. I chociaż obrazom tym wedle współczesnych standardów naukowości trudno jest przypisać jakąkolwiek obiektywność, to jednak wyrażały one zakodowane w człowieku dążenie do poznania prawidłowości, rządzących otaczającym go światem.

Jako ludzie nauki, trzej mędrcy ze wschodu z pewnością bardzo wiele czasu poświęcali obserwacji nieba. Z ewangelicznej relacji bardzo trudno wyczytać jest jednak jakiekolwiek szczegóły odnośnie zaobserwowanego przez nich zjawiska, które zmotywowało ich do wyruszenia w daleką i niebezpieczną podróż w przekonaniu, że zmierzają do kogoś, kto jest królem i władcą godnym największej czci. Trzej mędrcy byli poganami, więc bez wahania wykluczyć można, że mieli dostęp do jakichkolwiek starotestamentalnych proroctw o narodzinach Mesjasza. Można natomiast spotkać wiele hipotez astronomicznych, tłumaczących niezwykłość zaobserwowanych przez trzech mędrców zjawisk. Ewangelia mówi jednak jedynie o gwieździe, którą mędrcy ujrzeli na wschodzie, co jednak w ściślejszym tłumaczeniu przekłada się jako gwiazda widziana o poranku.

Nie wchodząc jednak dalej w zbędne spekulacje, na potrzeby niniejszej refleksji wystarczy zatrzymać się jedynie nad zauważeniem, że prowadzenie badań przyrodniczych stało się zaczątkiem drogi trzech mędrców, która zaprowadziła ich do Tego, który jest sam w sobie źródłem wszelkiej Prawdy, czyli do samego Boga, Jezusa Chrystusa. Można więc zaryzykować stwierdzenie, że rzetelne pochylenie się nad przyrodą z zamiarem odczytania w niej Bożego zamysłu stworzenia stawia nas w bezpośrednim kontakcie z Księgą Natury a przez to z samym Bogiem. O dwóch księgach napisanych przez Boga: objawionej Księdze Pisma i Księdze Natury mówił już zresztą w średniowieczu św. Bonawentura. Trzej mędrcy zostali więc obficie wynagrodzeni za swoją naukową rzetelność i wierność poszukiwaniu prawdy. 

Autentyczne wydarzenia opisane w ewangelii mają jednak sens alegoryczny i można je bezpośrednio odnieść dla każdego z nas. Przede wszystkim - jak już zasygnalizowano powyżej - tych, którzy angażują się we wszelkiego rodzaju naukowe dociekania. Jeżeli pozostajemy wierni wpisanemu w naszą ludzką naturę dążeniu do poznania prawdy, to sam rezultat wywołuje poczucie zachwytu i oczarowuje swą harmonią i oczywistością. Tak rzecz się miała chociażby w przypadku ogólnej teorii względności, gdzie elegancja, zwartość oraz symetria równań pola Einsteina po dziś dzień oddziałuje na wyobraźnię fizyków. Trudno więc w takiej sytuacji oprzeć się wrażeniu, że tego typu struktury wskazują na istnienie ukrytej w nich głębokiej racjonalności, przekraczającej nasze poznawcze zdolności. Skoro więc dysponujących bardzo skromnym warsztatem naukowym trzech mędrców poszukiwanie prawdy doprowadziło ich do samego jej źródła, to dlaczego staje się to czasami trudne dla nas, dysponujących tak zaawansowanymi metodami? Czy nie jest przypadkiem tak, że dziś bardziej zachwycamy się naszymi konstrukcjami, niż tym, że mogą one mieć coś wspólnego z obiektywnie istniejącą rzeczywistością, ze stwórczym zamysłem samego Boga?

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz