Uszy do słuchania

Uszy do słuchania

27.09.2016
Czyta się kilka minut
Chciałbym się dzisiaj przez chwilę zatrzymać nad ostatnim zdaniem przeczytanego przed chwilą krótkiego w tym tygodniu urywka Ewangelii.
M. Oppenheim, Ucho Giacomettiego (WikiArt.org)
T

To zdanie brzmi: "Ja i Ojciec jedno jesteśmy". Z jednej strony w tym zdaniu mieści się cała istota chrześcijaństwa, a z drugiej, jak się w to głębiej wmyślimy, to jest to zupełnie nieprawdopodobne roszczenie Jezusa. Ażeby uświadomić sobie wstrząs, jakiego musieli doznać jego słuchacze, trzeba sobie uprzytomnić jakimi przepisami obwarowana była wówczas cześć Boga. Imienia Boga nie wolno było wypowiadać zwykłemu śmiertelnikowi. Jeżeli na przykład w manuskryptach Biblii pojawiało się gdzieś imię Boga Jahwe, było ono specjalnie oznaczane, żeby ktoś go przypadkiem głośno nie wymówił. A jeżeli jakieś przepisywacz Biblii miał imię Boga przepisać, to musiał najpierw odbyć rytualną kąpiel, nawet gdyby za chwilę drugi raz to imię musiało być przepisane, to znowu musiał się rytualnie wykąpać. A bluźnierstwo było karane śmiercią. I dlatego w następnym zdaniu, które następuje po tym, co przed chwilą przeczytaliśmy w Ewangelii, w następnym zdaniu Ewangelista opisuje, ze słuchacze Jezusa chwycili za kamienie, żeby go ukamienować, bo bluźnierstwo było karane śmiercią.

Ja i Ojciec jedno jesteśmy. Te słowa Jezusa docierają do naszych czasów. Zostały one przeczytane dzisiaj we wszystkich katolickich kościołach na całym świecie. I w ilu słuchaczach wywołały one jakąś reakcję? No bo przyzwyczailiśmy się, tak nas uczono od małego. Zresztą, to nie jest już dzisiaj jakiś wędrowny nauczyciel, wygłaszający w różnych miejscach swoje nauki, to dzisiaj jest wielki prąd, który wywodzi się wprawdzie od wędrownego nauczyciela z Palestyny, ale który przeniknął całą ludzką historię, wplótł się w historię ludzkości, w jej kulturę i ogarnął całą planetę.

I jeżeli dzisiaj słyszymy: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy”, to czujemy, ze słowa te są przeciągnięte zupełnie innym ciężarem gatunkowym. Ale czy zawsze tak jest? Spójrzmy nieco szerzej wokół siebie. Mówi się dzisiaj o laicyzacji roztaczającej coraz szersze kręgi, o zeświecczeniu kultury, o rosnącym religijnym sceptycyzmie, o marginalizowaniu roli chrześcijaństwa. I to wszystko w jakimś sensie jest również reakcją na słowa Jezusa: Ja i Ojciec jedno jesteśmy. Z tym, że dzisiaj nikt, albo mało kto, chwyta za kamienie, żeby kamienować, po prostu ignoruje się to roszczenie Jezusa. Jest taki piękny zwrot biblijny: "kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha". A dzisiejszy świat po prostu nie ma uszu do słuchania.

A co Jezus ma do powiedzenia dzisiejszemu człowiekowi? Coś, czego nikt inny powiedzieć mu nie może. Coś, co czyni wszystkie sprawy człowieka, z których jest tak dumny, ledwie sekundą w porównaniu z wiecznością Szczycimy się dzisiaj, ze jesteśmy realistami, cenimy sobie to, co możemy dotknąć, co możemy przetworzyć, co możemy zużyć do własnych celów. Uważamy za nasze to, cośmy sami zrobili, co możemy mieć, posiadać i czym możemy dysponować zgodnie ze swoją wolą. Jesteśmy głęboko zanurzeni w świat materii i to ona wyznacza horyzont naszym oczom i naszemu myśleniu. Ale ten horyzont wydaje się taki nieprzepuszczalny, tylko dlatego, że wzrok mamy bardzo tępy. W rzeczywistości ten horyzont to tylko małe, zaniedbywalnie małe kółko, poza którym rozciąga się prawdziwa rzeczywistość. I prędzej czy później, ta rzeczywistość wkroczy w nasze istnienie, przywracając właściwe proporcje temu, co dotychczas uważaliśmy za jedynie rzeczywiste i jedynie warte zabiegów.

„Ja i Ojciec jedno jesteśmy”. Ja – człowiek taki jak każdy z was, z moim życiowym horyzontem, wyznaczonym przez śmierć i konieczność umierania. I Ojciec, Pan czasu i wieczności, ten, który określa całą rzeczywistość i sam jest dla niej horyzontem wszystkiego. Jedno jesteśmy. W tym zespoleniu, w tym „jedno”, łączy się czas z wiecznością, nasza droga z jej celem, przemijanie z tym, co jedynie rzeczywiste. Co ma Jezus do powiedzenia dzisiejszemu światu? On sam jest dla niego najważniejszym przesłaniem.

 

(Zapis homilii wygłoszonej przez ks. prof. Michała Hellera w kościele pw. św. Maksymiliana w Tarnowie).

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Kosmolog, filozof i teolog. Profesor nauk filozoficznych, specjalizuje się w filozofii przyrody, fizyce, kosmologii relatywistycznej oraz relacji nauka-wiara. Kawaler Orderu Orła Białego....

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz