Z prochu powstałeś...

Z prochu powstałeś...

11.02.2016
Czyta się kilka minut
Słowa te, pełniące rolę hasła Wielkiego Postu, są interpretowane jako przypomnienie marności ludzkiego życia, jego ulotności i skierowaniu ku śmierci, ale przecież one przypominają też o wielkości człowieka.
William Blake, Stworzenie Adama, 1795 (WikiArt.org)
C

Człowieka, który powstał z prochu, z materii nieożywionej, a nosi w sobie życie, które samo w sobie jest cudowne. Wyposażony jest w świadomość, potrafi myśleć o sobie, przejmować się swoim losem, dbać nie tylko o przetrwanie, ale o coś więcej, nawet jeśli nie potrafi tego nazwać. Dano mu też rozum i pociąga go prawda: zarówno ta potrzebna, żeby się dobrze urządzić w swoim otoczeniu, jak i ta, która nie ma granic i nie zaspokaja bezpośrednio żadnych naszych cielesnych potrzeb. I wreszcie mamy w sobie coś, co sprawia, że możemy powtórzyć za poetą: „nie wszystek umrę”, a słowa te będą nadal prawdziwe, gdy minie ludzkość i gdy skończy się świat.

Z prochu powstałeś i nosisz w sobie proch, choć również go przewyższasz. Jednak nie należy o tym budulcu zapominać. Bezkształtny i ulotny jest jednocześnie (wraz z energią) kwintesencją materii, która na tym świecie jest czymś najbardziej trwałym. Zmienia kształty, wchodzi w różne związki, tworzy gwiazdy, planety, bakterie i zwierzęta. Zbudowane z niej rzeczy zmieniają się lub giną, ale ona jest – w granicach, w  jakich możemy sobie to pojęcie wyobrazić – wieczna. Mamy zatem wobec niej bardzo podobne doznania jak wobec ducha – jednoczesnej ulotności i niezniszczalności. Duch, dusza, nie są przedmiotem bezpośredniego doświadczenia zmysłowego, dlatego na czysto ludzkim poziomie skłonni jesteśmy traktować je jako ulotne, fantastyczne czy nierealne. Natomiast głębsze, wewnętrzne doświadczenie, szczególnie wiara, mówią o tym, że duch przewyższa wszystko, a dusza ludzka przetrwa nie tylko ciało ludzkie, ale i całą materię.

To nieco osobliwe podobieństwo, dopełnianie się ducha i materii, przypomina jeszcze jedną zależność: między myślą i językiem. Język jest zmysłowym sposobem wyrażania tego, co istnieje w myślach, w rozumie. Jest z pewnością niedoskonały, ale na tym świecie jest jednym z najważniejszych sposobów przekazywania naszych myśli. Można by twierdzić, że materia, jej zachowanie się, jej historia jest przejawem niematerialnych praw, które istnieją w jakimś idealnym świecie platońskim (z braku lepszej nazwy), poza czasem, przestrzenią i wszystkim, co może uchwycić badanie zmysłowe, choćby wspomagane najdoskonalszymi narzędziami. W zależności od tego, jak ujmiemy tę koncepcję, będzie ona twórcza, podejrzana lub trywialna. Dlatego skorzystajmy z daru wiary, która pozwala spojrzeć na świat materialny jak na zbiór znaków danych nam przez Boga dla lepszego zrozumienia natury rzeczywistości. A przede wszystkim dla zrozumienia, kim jesteśmy my sami, jakie jest nasz pochodzenie i przeznaczenie.

O czym więc przypomina nam proch? O tym, że jest właśnie budulcem – z prochu powstaje skała, na której można zbudować dom, z prochu powstaje piasek, na którym domu lepiej nie stawiać, ale z którego można tworzyć elementy samego domu. Materia ma swoje prawa, swoją stabilność i swój dynamizm, a także podatność na zewnętrzne oddziaływania.  Podobnie jest z naszą duchową stroną. I ona podlega pewnym prawom, które objawia nam Bóg i które jednocześnie własnym wysiłkiem odkrywamy. Duch jest jak skała, posiada trwałość, która wykracza ponad wszystko, czego doświadczamy. Jest on w innej swej części również budowlą, którą na tej skale chcemy postawić.   Aby to uczynić, trzeba rozpoznać i wykorzystać to, co może w nas i w naszym życiu pełnić funkcję skały, fundamentu. Będą to wartości związane z godnością człowieka, a wśród nich wartości religijne: wiara, nadzieja, miłość i inne. Jednak duchowość nie kończy się na fundamencie, potrzebuje też tworzenia – stawiania sobie właściwych celów, szukania środków do ich osiągania, budowaniu porozumienia z innymi, doskonalenia siebie jako człowieka i jako dziecka Bożego, budowania lepszego świata, na ile się da.

Nie trzeba być historykiem nauki, by uświadomić sobie, jak dalece zdołaliśmy już zrozumieć prawa rządzące materią i wykorzystać je w praktycznych zastosowaniach, a proces ten nadal postępuje. Czy rozpoznanie tego, co zaliczamy do natury duchowej, nie powinno w podobny sposób podlegać rozwojowi i wykorzystaniu w naszym życiu? Wydaje się, że za bardzo szukamy dziś życia bez wysiłku i bez wyższych celów. Nie będę się silił na całościową ocenę sytuacji, ale chyba widzimy: nie jest tak dobrze, jak by mogło być i jak być powinno.

Patrząc na rozwój nauki powinniśmy podobnie pragnąć rozpoznania i rozwinięcia naszej duchowej strony. Naukowe podejście, łączące poznanie z techniką, mogłoby i w dziedzinie ducha zachęcić nas do coraz lepszego poznania tego, co w tej dziedzinie jest fundamentalne i niezmienne oraz, by skutecznie doskonalić to, co zależy od naszego działania. W dziedzinie ducha też można dokonywać wielkich odkryć i czynić z nich użytek. Zawsze przecież ważne pozostaje wołanie Norwida, który chce królestwo człowieka umieścić między wolnością i niewolą:

[…] tyś osobą:
Udziałem twym więcej! ... panowanie
Nad wszystkim na świecie i nad sobą.
        (C. K. Norwid, Królestwo)

Tak bardzo przypomina to szukanie przez człowieka swojego miejsca między koniecznością i możliwością. Pomaga w tym wiedza, technika, mądrość, wola, serce – wszystko wedle własnej miary. 

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz