Zmysł historii

Zmysł historii

29.12.2014
Czyta się kilka minut
Jedną z charakterystycznych cech europejskiej kultury – a więc i nas, jej nosicieli – jest świadomość historyczna, czyli świadomość tego, że jesteśmy ogniwem długiego ciągu rozwojowego, że korzystamy z dorobku przeszłości i sami gromadzimy dorobek dla tych, którzy przyjdą.
Edvard Munch, Historia (WikiArt.org)
M

Możemy to nazwać zmysłem historii. Nie wyobrażamy sobie, żeby mogło być inaczej. A jednak nasi dalecy przodkowie, a także i dziś przedstawiciele kultur, które jesteśmy skłonni nazywać prymitywnymi, nie mają świadomości historii, żyją tylko w historycznym teraz. Wczoraj to ten okres, do którego sięga pamięć, a jutro to przyszłość, którą można bezpośrednio przewidzieć.

Nikołaj Aleksandrowicz Bierdiajew (1874–1948) należy do najwybitniejszych rosyjskich myślicieli emigracyjnych. Jego ulubioną dziedziną była filozofia historii. Nic dziwnego – sam był miotany po świecie wybrykami historii. Za młodu przeżył okres fascynacji marksizmem, ale wkrótce – za niezależność myślenia – został kilkakrotnie aresztowany, a w końcu postawiony przed wyborem: albo opuści kraj, albo zostanie rozstrzelany. W 1922 roku w grupie około siedemdziesięciu intelektualistów odesłano go do Berlina. Potem zamieszkał w Paryżu. Pod wpływem Lwa Szestowa i Sergiusza Bułhakowa odkrył chrześcijaństwo, którym jego myśl jest głęboko naznaczona.

Zdaniem Bierdiajewa świadomość historii jest wytworem specyficznie chrześcijańskim. Owszem, starożytność miała swoich wielkich historyków, takich jak Tacyt czy Józef Flawiusz, ale cała ówczesna kultura była nakierowana na teraźniejszość. Zmysł historii istniał tylko w zalążkowej postaci, jako idea oczekiwania na Mesjasza, w religii Starego Testamentu. Bierdiajew twierdził, że o uświadomieniu sobie historyczności czasu zadecydowały dwie typowo chrześcijańskie idee:

Po pierwsze, osoba Chrystusa – Jego niepowtarzalność, Jego zaistnienie w ludzkich dziejach. Z chwilą pojawienia się Chrystusa w historii czas zaczął „płynąć inaczej”: każda chwila teraźniejsza nabrała odniesienia do tamtej chwili; stała się naznaczona jej piętnem.

Po drugie, idea wolności – umożliwiająca dzianie się historycznego dramatu między człowiekiem i Bogiem. Sceną tego dramatu jest historia, a jego osnową – ciągłe przenikanie się czasu i wieczności. Czas nie za-pada się bezpowrotnie w niepamięć, lecz wpisuje się w wieczność, w której kiedyś zostanie odzyskany.

Czy myśleliśmy kiedyś w ten sposób o historii?

Jesteśmy unoszeni historią. Nieustannie przypomina się nam, że żyjemy w jednym z ostrzejszych jej zakrętów. Sami czujemy przyspieszenie, chwiejące naszą wewnętrzną równowagą.

Ale czy to tylko to?

Może jednak Bierdiajew ma rację. Może historia jest jedynie sceną, na której rozgrywa się inny dramat – dramat pomiędzy czasem a wiecznością, mną a Bogiem? Bierdiajew napisał: „W rzeczywistości wszelki los historyczny nie jest niczym innym jak losem człowieka, los człowieka zaś nie jest niczym innym jak losem głębokich wewnętrznych stosunków między człowiekiem i Bogiem”.

Tarnów, 2 grudnia 1994 roku

Tekst pochodzi z książki "10.30 u Maksymilina", zawierającej zbiór kazań ks. prof. Michała Hellera wygłoszonych w kościele św. Maksymilina w Tarnowie.

Zamów książkę


Autor artykułu

Kosmolog, filozof i teolog. Profesor nauk filozoficznych, specjalizuje się w filozofii przyrody, fizyce, kosmologii relatywistycznej oraz relacji nauka-wiara. Kawaler Orderu Orła Białego....

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz