Reklama

Znak przyjścia

Znak przyjścia

29.01.2015
Dzisiejszy fragment Ewangelii jest o tym, że zawsze trzeba się modlić i nigdy nie ustawać.
Rogier van der Weyden, Sąd ostateczny (WikiArt.org)
P

Piękna przypowieść Jezusa o niesprawiedliwym sędzim, który uległ natrętnym prośbom wdowy. A czy Bóg nie weźmie w obronę tych, którzy go o to proszą? Jezus mówi o modlitwie i nagle, zupełnie nieoczekiwanie, pada pytanie: czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie ?

„Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni modlić się i nie ustawać: «W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi.
W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: Obroń mnie przed moim przeciwnikiem. Przez pewien czas nie chciał.
Lecz potem rzekł do siebie: Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie.
I Pan dodał: «Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”.

Oczywiście wiara jest niezbędna do tego by się modlić, wiara określa nasz stosunek do Boga, ale i z drugiej strony nasz stosunek do Boga jest tym, co określa naszą wiarę. I być może nasza słaba, trochę wiotka wiara i co za tym idzie brak należytej modlitwy jest wynikiem jakiegoś błędu w naszych wyobrażeniach Boga. Jakiego błędu? Gdy pytamy, czy Bóg jest, czy go nie ma, rozumiemy to pytanie tak jak wiele innych podobnych pytań, na przykład wtedy, gdy pytamy o to czy w drugim pokoju jest jakiś człowiek, czy nie, lub gdy pytamy czy w tym pudełku jest czarna kulka, czy nie ma. Pozornie te pytania są takie same, mają taki sam schemat, ale w sposobie postawienia pytania, w pewnej treści tego pytania mieści się pewna sugestia odpowiedzi. Bo jeżeli w tym pudełku nie ma czarnej kulki, no to co z tego: albo sobie jest albo nie ma; i tak jutro będzie następny dzień i rzeczy potoczą się swoim naturalnym biegiem.

A czy Bóg jest czy Go nie ma, pytamy trochę tak samo jak o drugiego człowieka w sąsiednim pokoju; owszem zdajemy sobie sprawę z tego, że jest to pytanie ważniejsze, ważniejsze od innych, ale w gruncie rzeczy nie różni się ono zasadniczo od pytania o człowieka w drugim pokoju. Bo jeśli Boga nie ma to i tak świat będzie istniał jutro, tak jak istnieje dziś. Ale jednak wierzyć, że Bóg istnieje to zupełnie cos innego, drastycznie innego, niż wierzyć w to, że ktoś jest w drugim pokoju. Bo od tego czy Bóg istnieje zależy wszystko, dosłownie wszystko. Zależy przede wszystkim istnienie wszystkiego, co jest, a więc także moje własne istnienie. Zróbmy na przykład takie doświadczenie, choćby teraz: zamykam oczy, wyłączam myślenie o czymkolwiek i skupiam się tylko na tym, że jestem. Myślą niejako dotykam swojego istnienia, doświadczam go. I uświadamiam sobie, że moje istnienie nie jest moim własnym dziełem. To jest dar, dar jaki otrzymałem od Boga. I przez moje istnienie bezpośrednio dotykam Boga, w którego wierzę.

Wierzyć, że Bóg istnieje, to wierzyć, że świat istnieje dlatego, że On mu to istnienie daje, daje w każdej chwili. Świata mogłoby nie być gdyby Pan Bóg go nie stworzył, ale Boga nie mogłoby nie być bo on jest tym, który jest. I wierzyć, że Bóg istnieje, to wierzyć że istnieje ktoś, i że od mojego związku z tym kimś zależy wszystko: czym jestem, co robię i co powinienem robić. Ten ktoś wymaga ode mnie bezgranicznego oddania i zaufania i jeszcze czegoś więcej: On nakazał nam miłość wobec siebie. Nie miłość uczucia, bo tego nie da się nakazać, lecz miłość gotowości, miłość czynu, miłość stawiania go zawsze na pierwszym miejscu. Dlaczego gdy Jezus mówił o modlitwie, nagle wyrwało mu się pytanie, pytanie czy nawet skarga: czy Syn Człowieczy zastanie wiarę gdy przyjdzie? Bo Jezus swoim przenikliwym wzrokiem widział całą historię ludzkości i historię każdego człowieka. I widział, że ludzie myślą płytko, ślizgają się po powierzchni, dostrzegają tylko to, co jest wokół nich. A jeżeli myślą o Bogu, to umieszczają go gdzieś daleko, w innych wymiarach: może on tam jest, a może go nie ma.

Tymczasem on jest wszędzie, we wszystkim. We wszystkim co jest, w każdym naszym oddechu, w każdej naszej myśli. A nawet wtedy, gdy o nim nie myślę, jest we mnie. Przenika każde włókno mojego istnienia. Moje istnienie jest małą kroplą w Jego istnieniu. Jeżeli pytam, czy On jest, czy nie, to tylko dlatego, że na moich oczach mam skorupę, która nie pozwala mi widzieć tego, co jest najbardziej oczywiste. „Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”. Gdy kiedyś ta skorupa pęknie, opadnie z moich oczu, wówczas zanurzę się w świetle. W świetle, które oświeci mnie prawdą. I to będzie znak, że On już przyszedł.

 

Od wielu lat w parafii rzymskokatolickiej pw. św. Maksymiliana w Tarnowie ks. prof. Michał Heller przewodniczy niedzielnym mszom św. o godz. 10:30 i wygłsza krótkie kazania, które gromadzą wielu stałych słuchaczy. Nagranie kazania wygłoszonego przez ks. prof. Hellera 20 października 2013 r. udostępniamy dzięki uprzejmości parafii św. Maksymiliana.

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Dodaj komentarz

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz